7 sposobów jak wkurzyć przewodnika
Lifestyle

7 niezawodnych sposobów jak wkurzyć przewodnika

7 niezawodnych sposobów jak wkurzyć przewodnika czyli jak zepsuć zwiedzanie sobie i innym. Kto chociaż raz otarł się o turystykę ten wie, że są „turyści” i „turyści”. Pierwsza grupa to ludzie uśmiechnięci, serdeczni, pozytywnie nastawienia do świata. Są kulturalni. Druga grupa to osoby roszczeniowe, wiecznie niezadowolone, głośne, często aroganckie. Kocham swoją pracę, ale wolałabym oprowadzać wyłącznie przedstawicieli pierwszej grupie.

Zamów wycieczkę i nie staw się na niej

Na początek kwestia stara jak świat czyli brzydkie anulacje. Zamów wycieczkę, zablokuj termin z dużym wyprzedzeniem, a następnie zrezygnuj. Możesz zadzwonić z piętnaście minut przed rozpoczęciem wycieczki, że jednak się nie zjawisz. Oczywiście nie poczuwaj się do płacenia za czyjś stracony czas.

Spóźnij się albo przyjedź dwie godziny przed umówioną godzinę

Przecież to oczywiste, że przewodnik siedzi jak pies na parkingu i czeka na Ciebie. Tylko na Ciebie. Nie ma innych grup, zobowiązań, planów. W rzeczywistości jeśli rezerwuję dla kogoś czas od 10 do 13:00 to rozumiem, że w tych godzinach zrealizuję usługę. Bo od 13:15 mam prawo mieć już inną grupę.

Łam wszystkie reguły

Przewodnik prosi o ciszę? Olej to i zacznij rozmawiać z sąsiadem albo mów do siebie. Rób wszystko, żeby pokazać, w jak głębokim poważaniu masz osobę, która Ciebie oprowadza. Nie wolno robić zdjęć w katedrze? Może innym, Tobie wolno. Rób ile wlezie. Jeśli nie da się oficjalnie to „strzelaj” chyłkiem. W kościele rozpakuj kanapkę i zapij colą. Przecież reguły są po to, żeby je omijać, co nie?

Zwiedzaj bez zestawów i narzekaj, że nie słyszysz

To koszmar turystyki ostatnich lat. Organizowanie grup po 40-50-60 osób, bo „taniej” czyli koszt autokaru jest mniejszy. Można oprowadzać taką grupę komfortowo pod warunkiem, że się ja podzieli ewentualnie zamówi tzw. tourguidy w cenie 6 zł/os. Tak, całe SZEŚĆ złotych od osoby. Oczywiście zrezygnujesz z tej opcji i będziesz narzekać, że nie słyszysz, więc czytaj z ruchu moich warg.

Zwiedzaj na „sępa”

Nie jesteś z tej grupy, nie zamierzasz płacić za usługę. Nawet nie pofatygowałeś się, żeby zapytać uczestników czy możesz dołączyć. Po co, zwiedzanie „na sępa” smakuje lepiej. Dlatego wpychasz się między uczestników, a nawet zadajesz pytania przewodnikowi. Pewnie gościom w restauracji  też wyżerasz zupę z talerza.

Pytać jest rzeczą ludzką

Więc pytaj ile wlezie. O trawkę, o przodków artystów, drzewa zwalone na Plantach, kolor nieba. Puść wodze fantazji i zapytaj mnie, jakie lody lubi Twoja babcia. Bądź profesjonalistą i nie odpuszczaj. Chodź zaraz za przewodnikiem i zadawaj mu swoje pytania. Przy okazji wkurzysz wszystkich uczestników grupy, ale co tam.

Targuj się

Umówiłeś się na konkretną stawkę, która w momencie płacenia przestała Ci się podobać. Więc zacznij się targować, pytaj o promocje, możliwość obniżki. Nie szkodzi, że to nie pora na tego typu rozmowy. Ewentualne negocjacje stawki są dopuszczalne na etapie omawiania warunków usługi, nigdy później. Ale co tam, dej ten rabat przewodniku.

Facebook

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.